wtorek, 7 listopada 2017

"The Perfect Game #1. Rozgrywka" - J. Sterling.
W klimacie kampusowej miłości.


„ – Zamierzam cię pocałować.
Serce zaczęło mi walić, a przez głowę przelatywały myśli, aby go powstrzymać.
- To niczego nie zmienia – wyjąkałam, a mój opór słabł.
- To zmienia wszystko.”

Dziś nietrudno o książki nurtu New Adult z dojrzewającym uczuciem młodych dorosłych. By okazały się warte uwagi, muszą mieć w sobie to coś, lub zgrzeszyć wyjściem poza utraty schemat. Z dozą ostrożności i skojarzeniami nierozerwalnie połączonymi z twórczością Elle Kennedy, która słynie z romansów sportowców rozgrywanych w kampusie, sięgnęłam po Rozgrywkę otwierającą serię The Perfect Game. Czy było warto i czy J. Sterling dorównuje kreatywnością wspomnianej koleżance po fachu?

ZARYS FABUŁY
Popularny, lubiany i mega przystojny baseballista zwraca na nią uwagę. Ona postanawia trzymać go na dystans wiedząc, z jakim typem faceta ma do czynienia. Ale nie zawsze warto ufać pozorom. Jack nie wydaje się być takim draniem, za jakiego go uważała. Czy to tylko maska? Czy Cassie pozwoli mu się wykazać? I czy w obliczu jego dobrze zapowiadającej się kariery, ich związek miałby jakiekolwiek szanse?

CZY ON JEST TYM BAD? NIC BARDZIEJ MYLNEGO…
Powinna trzymać się od niego z daleka? Nie taki diabeł straszny. Za to zdecydowanie on, chcąc zaoszczędzić sobie trosk, mógłby dać z nią sobie spokój. Cassie wydaje się aż nadto nieufna, zdystansowana, niepewna i… denerwująca. Główna bohaterka, jak i narratorka powieści, wielokrotnie, z powodzeniem wytrącała mnie z równowagi. Dopiero w końcowej fazie zaczęłam ją rozumieć. Do tego momentu musiałam zmagać się z jej niedojrzałością i sztucznymi problemami. Z kolei Jack skrajnie różnił się od moich wstępnych wyobrażeń. Po typowym playboyu, pewnym siebie egoiście pozostał zaledwie nikły ślad. Gotowy do poświęceń, potrafiący się wykazać, wcale niezadzierający nosa tak wysoko, jak zapowiadano. Jeśli szukacie bezlitosnego bad boya, tutaj go nie znajdziecie.

SIELANKA vs FINAŁ
Akcja książki w dużej mierze kręci się wokół dość prężnie rozwijającego się uczucia bohaterów. Czy były komplikacje? Były, ale dopiero na samym końcu. Przez długi czas na kartach powieści panuje sielankowa atmosfera. Nic wybitnie oryginalnego i wychodzącego poza znane już czytelnikom schematy, oprócz finału. Wtedy J. Sterling zaczyna mieszać, historia nabiera smaczku – świat oczywiście się nie wali, ale nabiera dynamiki i niepewności, o ile można o niej mówić w przypadku młodzieżowych romansów. Dla ostatnich rozdziałów łapka w górę.

TAK DOBRA JAK ELLE KENNEDY?
Podobnie jak wspomniana już powyżej Elle Kennedy, J. Sterling zmalowała bohaterom tło w barwach baseballowego boiska. Jest prężnie rozwijająca się kariera młodego człowieka, zaangażowanie w sport, niepowtarzalne szanse i renoma łamaczy serc korzystających z tytułu bycia zawodnikiem. I o ile pani Kennedy wciąż pozostaje niedoścignionym wzorcem, który w literaturę młodzieżową angażuje także dojrzalsze czytelniczki, J. Sterling z budową klimatu baseballu poradziła sobie całkiem nieźle.

PODSUMUJMY
Pierwszy tom serii The Perfect Game to lekka i nie najgorsza powieść napisana w aurze nurtu New Adult. Ale nic więcej. Autorka, zgodnie z oczekiwaniami, serwuje historię dla młodzieży i sądzę, że grupa docelowa może czuć się usatysfakcjonowana, pod warunkiem, że nie jest oczytana z powieściami tego gatunku, bo nie znajdzie tutaj niczego zaskakująco oryginalnego. Denerwujące zachowanie Cassie zostaje zneutralizowane ogładą Jacka, więc na bohaterów jako tako narzekać nie można, podobnie jak na ich pochopnie podejmowane decyzje i sporadycznie przejawiający się brak dojrzałości. W końcu to młodzi ludzie popełniający błędy. Niemniej jednak mnie, jako dwudziestokilkuletniej już czytelniczce, zabrakło tutaj minimalnej głębi i tej szczypty goryczy przełamującej długotrwałą słodycz. Gdyby tak moment kulminacyjny zaserwowany w finale zdominował treść nieco wcześniej, mogłoby być o wiele ciekawiej. Szkoda, bo zakończenie pokazało, że jeśli autorka chce, to potrafi. Może jeszcze kiedyś dam jej szansę. Kto wie.

wydawnictwo: SQN
kategoria: New Adult, romans młodzieżowy
ilość stron: 304
data wydania: październik 2017


Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu SQN.

10 komentarzy:

  1. Brzmi całkiem fajnie, ale boję się tej irytującej bohaterki. No i niestety mam słabość do bad boy'ów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj niby pojawia się bad boy, ale jego zachowanie nie do końca odpowiada opisowi.Wszystko zależy od tego, jakie masz wymagania. Ale jeśli miałaś już wielokrotnie do czynienia z książkami tego gatunku, ta może Cię nie do końca usatysfakcjonować.

      Usuń
  2. Widzę, że nie do końca polecasz tę książkę, a ja ją wczoraj zamówiłam. Czy będą to stracone pieniądze?.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od tego, czy często sięgasz po takie książki. Ja mam do czynienia prawie z każdą nowością tego gatunku, a więc moje oczekiwania względem każdego tytułu są naprawdę wysokie. Porównuję z innymi, analizuję i potem jestem rozczarowana, albo nie. Książka nie jest zła, choć mi zabrakło w niej głębi. No i w porównaniu z powieściami Elle Kennedy (która tworzy bardzo podobne scenariusze) ta wypadła słabiej.

      Usuń
  3. Z tego co wiem jest to pierwsza część serii, zatem ja osobiście poczekam na wszystkie tomy. Lubię ten gatunek i czasami nie przeszkadza mi schemat. Nie zniechęcam się do niej, bo raz czytam że jest dobra, a raz - tak jak u ciebie - że przeciętna. Także najlepiej wyrobić sobie własne zdanie. Mam tylko nadzieję, że nie trzeba będzie długo czekać na kontynuację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem ocena tej książki zależy od punktu siedzenia :) Jeśli na co dzień spotykałaś się już z książkami nurtu New Adult i szukasz czegoś ciekawego oraz odrobinę świeżego, możesz czuć rozczarowanie. Jeśli zaś po powieści w takim temacie sięgasz sporadycznie, może Ci się podobać. Ja mam ogromne porównanie jeśli chodzi o nurt New Adult, stąd na tle innych, bardzo dobrych powieści, ta wydaje mi się przeciętna. I tyle.
      Ale wiadomo, że najlepiej wyrobić sobie własne zdanie :) Też zawsze tak sądzę.

      Usuń
  4. Jakoś nie mam przekonania całkowitego do tej książki, ale w wolnej chwili przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uznałam ją za przeciętną lekturę. Nie była zła, ale czytałam lepsze książki tego gatunku.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie brzmi zbyt zachęcająco, ten tytuł sobie odpuszczam

    OdpowiedzUsuń